Henryka Krzywonos - od 1973 do 1978 pracowała jako motornicza tramwaju w Gdańsku. Później zatrudniona była w Stoczni Gdańskiej na stanowisku operatora urządzeń dźwigowych. W 1979 powróciła do poprzedniego miejsca pracy. Pyskata Polska sobie o niej przypomniała, kiedy w
rocznicę porozumień sierpniowych wdarła się na mównicę po Jarosławie
Kaczyńskim i krzyknęła: „Dość!". Henryka Krzywonos-Strycharska zawsze
mówiła i będzie mówić: „Dość!".
Piotr Najsztub: Pani Henryko, jak to pani robi, że wciąż się pani
chce pomagać ludziom?
Henryka Krzywonos-Strycharska: Zawsze jestem zwarta i gotowa, jeśli
trzeba pomóc. I nie ma znaczenia, czy to dzień, czy noc… A czemu pomagać? Przecież mamy swoje życie, swoje kłopoty… Chyba po to się urodziłam. Ja od zawsze miałam to w sobie, najpierw pomagałam mojej najmłodszej siostrze, później posypał się Sierpień 80 i stan wojenny, a w końcu rodzinny dom, dwanaścioro dzieci wychowałam. Teraz, pracując z rzecznikiem praw dziecka, „wychowuje" pani też
dorosłych… Bardziej pomagam dzieciom. A dzieją się rzeczy straszne. Myślę, że kiedyś też takie rzeczy były, tyle tylko, że odbywały się w czterech ścianach, a dzisiaj wychodzą poza. Więc naszym obowiązkiem jest wkroczyć i pomóc. Zabiegana
Wiele lat temu wybiegła z domu i wraca do niego tylko na kilkanaście
dni w roku. Widywana jest najczęściej w towarzystwie astmatyczki Marit
Bjørgen. Bo Justyna Kowalczyk ciężko pracuje w rozrywce.
Piotr Najsztub: Była już pani kiedyś Człowiekiem Roku?
Justyna Kowalczyk: Sportowcem Roku tak, ale Człowiekiem jeszcze nie. To
szczególne uczucie, bo jednak sport jest uważany za rozrywkę. Dla nas tak, dla was to nie jest rozrywka... Dla mnie to jest całe życie. Ale dla wszystkich ludzi, którzy nie są sportowcami, to jest rozrywka i jeżeli kogoś z rozrywki uważa się za osobowość czy człowieka roku, to jest to naprawdę niesamowite wyróżnienie.
Przypinając pani ten „medal", obciążamy ją, bo teraz już nie tylko
będziemy oczekiwali, że w sporcie będzie pani sobie dawała radę, lecz
także i poza sportem. To nie jest ciężar? Jest, ale zrozumiałam, że skoro taki tytuł otrzymałam, to znaczy, że mam się nie zmieniać. I tak zrobię. |
POLECAMY. |








