Sekretarz Związku Białorusi i Rosji, były szef kancelarii prezydenta Borysa Jelcyna. Oskarżony i skazany przez szwajcarską prokuraturę o wypranie 30 mln dolarów w tamtejszych bankach.
Aresztowany w Genewie, został wypuszczony za kaucją 5 mln franków szwajcarskich przysłanych specjalnym samolotem z Moskwy w ciągu 24 godzin.
Paweł Borodin zaczynał swą błyskotliwą karierę od przedsiębiorstwa zajmującego się poszukiwaniem diamentów w Jakucku. Był też merem tego miasta. W 1992 r. przeniósł się do Moskwy. Rok później został szefem kancelarii prezydenta Jelcyna, a w 2000 r. sekretarzem Związku Białorusi i Rosji. We wrześniu 1996 r. to właśnie on, jako szef administracji Borysa Jelcyna, przyjął do pracy Władimira Putina.
Z jego administrowaniem na Kremlu wiąże się gigantyczna afera korupcyjna. Kierował on wówczas remontem Kremla i na jego zlecenie dwie szwajcarskie firmy (odwdzięczając się a kontrakty uzyskane w Rosji, m.in. przy remoncie Kremla) przelewały za pośrednictwem Bank of New York setki tysięcy dolarów na konta rosyjskich urzędników.
W 2001 r. został w związku z tą sprawą aresztowany w USA - gdy udawał się na ceremonię zaprzysiężenia prezydenta Busha - i przekazany szwajcarskiej prokuraturze, która oskarżyła go o wypranie 30 mln dolarów w tamtejszych bankach. Został wypuszczony na wolność po zapłaceniu przez Rosję pięciu milionów franków szwajcarskich kaucji. Ostatecznie został uznany winnym, ale, choć groziło mu 7 lat więzienia, prokurator generalny kantonu Genewa wymierzył mu tylko grzywnę 300 tys. franków szwajcarskich (ok. 176 tys. dol.), ponieważ ze względu na sabotowanie śledztwa przez rosyjską prokuraturę, nie mogło ono ruszyć z miejsca.
Borodin publicznie oznajmił na to, że grzywny nie zapłaci. Od początku twierdził, że jest niewinny, a miliony dolarów, które przepływały przez jego szwajcarskie konta należały nie do niego lecz do jego zięciów. Genewska prokuratura zapowiedziała, ze zasądzoną sumę pobierze z zapłaconej przez Rosję pięciomilionowej kaucji.
Sekretarz ZBiR był też podejrzany w Rosji m.in. o wzięcie łapówek od dwóch szwajcarskich firm budowlanych, Mabetex i Mercata, które uczestniczyły w renowacji Kremla. Rosyjska prokuratura umorzyła jednak dochodzenie w tej sprawie "z braku znamion przestępstwa".
Borodin był też za czasów Jelcyna „biznesowym” protektorem w Rosji Riccardo Fanchiniego, nazywanego polskim Al Capone.
W Mińsku Borodin jest traktowany jak bohater narodowy. Prezydedent Łukaszenka przyznał mu najwyższe białoruskie odznaczenie.